Więcej opcji do promocji marki w AdWords

Google wprowadziło ciekawą opcję dla wszystkich, którzy prowadzą kampanię w sieci partnerskiej nastawione na promowanie marki albo zwiększanie świadomości. Obecnie możemy wybrać, czy nasze reklamy mają się wyświetlać “below the fold” czy nie.

Co to znaczy “Below the fold”?

Według starej zasady marketingu bezpośredniego, jak jeszcze reklama w gazetach była skuteczna ;) Były dwie strefy reklamowe na pierwsze stronie gazety. Górna połowa (above the fold) i dolna (below the fold). Granicą było zgięcie, które powstaje po złożeniu gazety na pół. Dlaczego górna cześć była dużo droższa? Bo gazeta zawsze leżała i leży do dziś w miejscu sprzedaży w taki sposób, żeby było widać tytuł i główny temat numeru. W ten sposób, reklama jest lepiej widoczna w górnej połowie strony ergo bardziej skuteczna.  Oczywiście to, że zaczynamy czytać od góry w stronę dołu jest także nie bez znaczenia ;). Nazewnictwo przeniosło się do internetu i większość traktuje je jako słownictwo marketingu internetowego ;).

W przypadku internetu granicą (zgięcie gazety) jest koniec widoku strony internetowej w pierwszym ekranie komputera. Aby zobaczyć resztę strony trzeba przewinąć stronę np. scrollem w myszce. Zatem coś co jest “below the fold” na stronie internetowej nie jest widoczne w momencie odwiedzin strony internetowej.

Oczywiście “zagięcie strony” w internecie jest zależne od rozdzielczości monitora, a więc dla różnych ustawień graficznych monitora przesuwa się ono raz wyżej, raz niżej.

Jak nie być w Google AdWords  w części ekranu dostępnej po przewinięciu (”below the fold”)?

Rzecz tyczy się tylko sieci partnerskiej. Jeśli prowadzimy kampanię wizerunkową lub brandingową, może zależeć nam, nasza reklama wyświetlała się w lepiej widocznych miejscach, a więc “Above the fold”. A ponieważ reklama bierze udział w aukcji reklam, nie mamy nigdy pewności, że nasza reklama będzie zawsze na samej górze. Nie dało się tego dokładnie sprawdzić dla każdej strony w sieci partnerskiej. Wyświetlenia reklamy w sieci partnerskiej są generowane jeśli reklama zostanie wyświetlona (czyli po załadowaniu się strony), nie ma znaczenia, że użytkownik jej nie widział bo nie przewijał strony, tylko z niej wyszedł.

W obecnej chwili możemy wykluczyć wyświetlenia reklam “below the fold”, czyli wyświetlenia reklamy, która nie może w danym momencie wyświetlić się w pierwszym widocznym ekranie monitora. System sam dopasuje się do rozdzielczości monitora danego odwiedzającego i zdecyduje czy wyświetlić reklamę w zależności od wyników aukcji i właśnie rozdzielczości ustawionej na danym monitorze.

Jak wyłączyć wyświetlanie “below the fold” (po przewinięciu) w Google AdWords?

Wystarczy w kampanii lub grupie reklam zakładce “Sieci” w interfejsie Adwords, wybrać na samym dole ekranu opcję “wykluczenia”. W narzędziu wykluczeń witryn wybieramy “dodaj wyklczenia” -> “wykluczenia kategorii”. Na samym dole listy znajduje się opcja “Część ekranu widoczna po przewinięciu”

wyklucz-kategorie.jpg

Czy ludzie oglądają to co jest “below the fold”?

No właśnie, to jest dobre pytanie. Kiedyś powstał mit użyteczności, że ludzie nie oglądają tego co jest po przewinięciu strony, dlatego wielu specjalistów od użyteczności na siłę chciało umieścić wszystkie najważniejsze elementy na samej górze strony, co nie zawsze dobrze wychodziło na zdrowie samej stronie.

Tak naprawdę wszytko zależy od samej strony. Jeśli strona jest zbudowana tak, żeby zachęcała do przewinięcia jej i obejrzenia w całości to większość użytkowników ją przewinie. Zwłaszcza, że obecnie każda myszka ma scroll i jest to bardzo łatwe. Kiedy było to dużo trudniejsze bo był dostępny tylko suwak w oknie przeglądarki.

Jednak jeśli strona jest zrobiona tak, że nie zachęca do przewijania, nie wiemy ilu użytkowników tak naprawdę się zdecyduje na obejrzenie więcej niż jednego ekranu strony.

Ponieważ nie jesteśmy w stanie kontrolować prawidłowej budowy każdej strony w sieci partnerskiej Google, może czasem warto skorzystać z opcji wykluczenia tego rodzaju, dla pewnych kampanii.

Co warto pamiętać

Wykluczenie “below the fold” może znacząco zmniejszyć zasięg kampanii, gdyż jeżeli reklama nie zakwalifikuje się w aukcji do wyświetlenia “above the fold”, nie zostanie wyświetlona w ogóle w danym momencie. Dlatego kampania z takim wykluczeniem powinna szczególnie dbać o Ranking reklamy czyli  wynik jakości i wysokie stawki CPC.

Więcej o opcji wykluczeń części ekranu dostępnej po przewinięciu w pomocy AdWords

Post to Twitter

AdWords szybciej dzięki Google Gears

Jeśli w interfejsie AdWords widzisz okienko informacyjne takie jak poniżej, nie ma obaw, to nowa funkcja AdWords przyspieszająca pracę ;)

google-gears1.jpg

Google niedawno wprowadził ciekawą opcję, która przyspiesza pracę z interfejsem AdWords. Od tej pory pewne dane z zarządzania kampaniami mogą być przechowywane lokalnie na naszym komputerze, dzięki wtyczce programu Google Gears. W ten sposób, tylko część danych pobiera się z sieci, a nie wszystkie jak to było do tej pory. Mniej danych do pobrania = szybsze działanie interfejsu ;)

Jak działa nowa funkcja przyspieszenia interfejsu AdWords?

W przypadku pracy w interfejsie AdWords i zmianach widoków np. z widoku kampanii do widoku grupy reklam, dane nie będą w całości zaczytywane z sieci, a z pamięci naszego komputera. Czasem interfejs działał naprawdę wolno, to zapewne pozwoli na znaczne przyspieszenie pracy. Dane będą na bieżąco aktualizowane, tak, że nie ma obaw, że dane, które widzimy w danym momencie ( z włączoną opcją Google Gears) są nieaktualne z dokładnością do 3 godzin). Trzeba pamiętać, że tego typu systemu zawsze mają jakieś opóźnienia. Np. konwersje mogą naliczać się dopiero po kilku godzinach itd. Dlatego 3 godziny to bardzo duża dokładność.

Nasze dane będą przechowywane w przeglądarce, w ten sam sposób co pliki cookie. Dlatego, też dla różnych przeglądarek trzeba oddzielnie aktywować tą funkcję. Jeśli korzystamy z IE i Google Chrome do obsługi AdWords, będziemy musieli dwa razy aktywować usługę. Opcja musi być włączona także oddzielnie dla każdego komputera i użytkownika komputera, jeśli jest ich więcej niż jeden.

google-gears.jpg

Jak włączyć i wyłączyć usługę pamięci lokalnej AdWords ?

Włączanie i wyłączanie odbywa się za pomocą zielonej ikony,  która znajduje się obok adresu e-mail w prawym górnym rogu przeglądarki. Jeśli wyłączymy funkcję, wszystkie dane zostaną usunięte z naszego komputera.

google-gears-2.jpg

Więcej w pomocy AdWords

Post to Twitter

Czy pozycja reklamy ma wpływ na współczynnik konwersji?

Jakiś czas temu na blogu AdWords został poruszony temat wpływu pozycji na współczynnik konwersji. Wniosek wynikający z postu był taki, że pozycja nie ma większego wpływu na jego wielkość. Czy tak rzeczywiście jest?

Przyjrzymy się kilku faktom:

Hal Varian główny ekonomista Google wraz ze swoim zespołem dokonał pewnych badań dotyczących wskaźnika konwersji i jego korelacji z pozycją reklam. Według niego wyższa pozycja przekłada się na większą ilość konwersji z uwagi na zwiększoną ilość kliknięć na wyższych pozycjach, jednak pozycja nie ma wpływu na wskaźnik konwersji. Co to oznacza w praktyce? Że ilość konwersji da się tylko podnieść poprzez zwiększenie ilości kliknięć, a te można zwiększyć przez podniesienie pozycji. Jak wiemy wyższe pozycje są lepiej widoczne zatem częściej klikane. Podniesienie pozycji może się, jak wiemy, odbyć poprzez podniesienie Rankingu reklamy(adrank), czyli Wyniku Jakości, max. CPC (deklarowanej stawki) lub obu tych czynników. (przyp. AdRank = QS * max. CPC). Jak zwiększyć Wynik Jakości między innymi opisywałem krótki wcześniej.

Wzrost pozycji w dużej mierze zależy od Wyniku Jakości, który często oznacza lepsze dopasowanie, zapytania wpisanego do wyszukiwarki do treści reklamy i strony docelowej, zatem z natury rzeczy kampanie z wysokim Wynikiem Jakości mają większe szanse na lepszy wskaźnik konwersji. Czy jednak, gdybyśmy w takiej kampanii obniżyli deklarowaną stawkę za kliknięcie albo ustalili niższą pozycje ręcznie to czy zmniejszyłoby to wskaźnik konwersji? Temu właśnie przeczy Hal Varian i twierdzi, że pozycja nie ma wspływu na ten wskaźnik.

Inną trudnością wpływającą na jasną odpowiedź na to pytanie jest fakt, że w interfejsie przedstawiana jest średnia pozycja reklamy w danym okresie. Jeśli zwiększymy deklarowaną stawkę za kliknięcie (max.CPC), nasza kampania może wejść do aukcji reklam dla większej ilości wybranych przez nas słów lub dodatkowych, nie wybranych przez nas bezpośrednio (dotyczy to np. expanded broad match). W tym momencie, przy wejściu do gry nasze reklamy zazwyczaj zaczynają z niższych pozycji (nie najlepszych). Ten efekt może być na tyle duży w krótkim czasie, że może obniżyć naszą średnią pozycję reklamy.

Przykład: Z obecną stawką max. CPC dla danego słowa, możemy osiągnąć jedno wyświetlenie dziennie na pozycji 4 w wyszukiwarce.  Podnosząc stawkę spowodujemy dwie rzeczy: pozycja, której się wyświetlimy podskoczy do pozycji 3 i dodatkowo otrzymamy jedno wyświetlenie także na pozycji 6. Średnia pozycja wtedy będzie wynosiła 4,5 (3+6/2). To będzie nowa średnia pozycja, która jest niższa niż poprzednia pozycja 4,  mimo, że po podniesieniu stawki reklama zaczęła wyświetlać się na pozycji 3.  Ważne jest to, że podniesienie stawki zawsze skutkuje wyższą pozycją lub tą samą, w stosunku do poprzedniej stawki. Przy założeniu, że nikomu nie zmienia się Wynik Jakości w danej aukcji.

ZE wspomnianych badań wynika, że średnio, pozycja nie ma większego wpływu na wskaźnik konwersji dla tej samej reklamy. Przykładowo, z badań wynika,że:

  • Dla strony wyników wyszukiwania z 11 reklamami, różnica we wskaźniku konwersji wynosi 5% w stosunku reklamy na najlepszej pozycji i tej samej reklamy na najgorszej pozycji. Więc jeśli nasza reklama na najlepszej swojej pozycji ma 1% wskaźnik konwersji to na swojej najgorszej będzie miała wskaźnik konwersji 0,95%, średnio.
  • Dla reklam ponad wynikami wyszukiwania, różnica we wskaźniku konwersji, w stosunku reklam po prawej stronie wynosi +-2%.

A więc: pozycja nie ma wpływu na wskaźnik konwersji i zwiększać ilość konwersji można poprzez zwiększenie ruchu (więcej kliknięć) albo poprzez optymalizację samej strony docelowej. Pozycja nie ma większego znaczenia.

Z drugiej strony jednak mówi się o tym, że są trzy grupy osób klikających na linki sponsorowane:

1. Testerzy - klikający szybko i często na reklamy na najwyższych pozycjach, nie interesujący się niższymi.

2. Wnikliwi badacze - Dokładnie przeglądający wszystkie wyniki (nie zawsze tak dokładnych klientów byśmy pożądali ;) )

3. Średni - tacy, którzy jak szukają czegoś naprawdę, to skłonni są zapoznać się dokładniej z pozycjami od najwyższej do średniej (1 - 6)

Przy czym najwyższe pozycje mają kluczowe znaczenie w przypadku budowania świadomości marki poprzez AdWords.

A więc można wnioskować, że pozycji środkowe mogą mieć dodatni wpływ na wskaźnik konwersji dla słów bardziej dokładnych (z długiego ogona). Zakładamy, że dokładniejsze wpisywanie zapytań determinuje nam zdecydowanego, bardziej potencjalnego klienta. Potwierdza to między innymi badanie wpływu pozycji na wskaźnik konwersji instytutu Atlas, które opisywałem jakiś czas temu.

Podsumowanie

Ciężko powiedzieć, które badanie jest bardziej prawdziwe dla poszczególnych branż. Jednak jeśli rację ma Hal Varian, dobrym pomysłem jest wykorzystanie Symulatora Stawek AdWords i optymalizację max. CPC, tak aby maksymalizować ilość kliknięć, tak by osiągnąć najwyższy zwrot z inwestycji ROI.

Jeśli jednak prawda leży głębiej powinnyśmy przyjrzeć się raportowi “Pozycje słów kluczowych” w Google Analytics dla różnych słów. Przy czym trzeba pamiętać, że im więcej reklam mamy w grupie reklam tym wskaźnik konwersji będzie miał większe różnice w rzeczywistości. Dodatkowo, aby to badań trzeba ustawić cele, tak abyśmy mogli badać wskaźnik konwersji względem pozycji. Ostatnia uwaga jest taka, że trzeba pamiętać, że wskaźnik konwersji AdWords to nie to samo co wskaźnik konwersji Analytics, jednak różnice w stosunku do pozycji powinny być tożsame.

Post to Twitter

Wzmocnione lokalne wyniki organiczne Google Maps

Google coraz więcej wysiłków kieruje w stronę reklamy lokalnej i rozwijania możliwości reklamowych dla małych lokalnych przedsiębiorców. Między innymi ukłon w ich stronę to wyniki Google Maps na stronach wyników wyszukiwania Google i możliwość reklamowania się za pomocą AdWords na mapach Google. Jakiś czas temu opisywałem też test Google dotyczący nowej formy reklamy dla lokalnego biznesu na mapach w Google

Google przeprowadza ostatnio ciekawe testy na organicznych wynikach lokalnych Google Maps.  Chodzi o tzw. 7-mio paki (7-packs) wyników lokalnych Google Maps na Google.com.

7-pack-google-maps-lecznica.jpg

W wielu miejscach w sieci pojawiły się paniczne artykuły, że następuje koniec prawdziwego Google, bo firma zaczyna mieszać wyniki sponsorowane z organicznymi. W większości przypadków są to przesadzone mocno spekulacje. Sam test został także według mnie w wielu miejscach przerysowany. Przyjrzyjmy się zatem na czym polega test i co Google takiego strasznego robi.

Na czym polega test?

Google dodaje tzw. wzmocnienie sponsorowane (enhanced listings), wyników organicznych.  które jest płatne w formie stałej miesięcznej opłaty. W tym przypadku nie płaci się za kliknięcie. Wzmocnienie wyników organiczych jest widoczne na żółtym tle.

wzmocnione-lokalne-wyniki-organiczne.png

Jak wzmocnić swoje wyniki organiczne?

Przede wszystkim opcja ta nie jest reklamą niezależną. Trzeba zarejestrować się w Centrum Firm Lokalnych i założyć tam swoją wizytówkę i aktywować ją. Jeśli już mamy aktywną wizytówkę w CFL, możemy poprzez interfejs CFL aktywować wzmocnienie przy pomocy płatności za pomocą karty kredytowej za tą usługę. Koszt tej usługi to $25 miesięcznie. Nie płacimy za kliknięcia, nie wybieramy żadnych słów i nie musimy nic więcej dodatkowo robić.

Czym mogę wzmocnić swoją wizytówkę?

Google proponuje wzmocnienie swojej wizytówki za pomocą dodawania do wizytówki takich wzmacniaczy jak:

  • Adres swojej strony internetowej
  • Zdjęcia swojego biznesu
  • Filmy o swoim biznesie
  • Kupony promocyjne (można je stworzyć łatwo  w CFL)
  • Listę usług
  • Adresy stron z formularzem rejestracji, zamówienia itp.
  • Wskazówki jak dojechać do nas

Jak dodać wzmacniacze można zobaczyć w krótkiej prezentacji od Google.

W jaki sposób wzmacniacze wpływają na pozycję?

Wzmacniacze nie mają wpływu na to na której pozycji będziemy się wyświetlać w 7-paku. Tutaj decyduje za nas algorytm wyszukiwarki. Wzmacniacze także nie zwiększają częstotliwości wyświetlania naszej wizytówki. Będziemy nadal wyświetlać się tak często jak to było do tej pory. Wzmacniacz jedynie ma dać nam możliwość zwiększenia ilości informacji dostępnych w wizytówkach, tak aby potencjalny klient dostał jak najwięcej danych o naszym biznesie.

Czy to działa w Polsce?

Niestety to jest tylko test, który Google przeprowadza między innymi w Jan Jose w Kalifornii. Pewnie jeszcze długo nie ujrzymy tej funkcji w Polsce., ale jeżeli test wyjdzie to może jeszcze w tym roku, kto wie? ;)

Podsumowanie

Jak widać nie jest to aż taka straszna ingerencja w wyniki organiczne jak to niektóre źródła opisują. To oczywiście moje zdanie, ale nie demonizowałbym tego testu aż tak bardzo. Można powiedzieć tylko tyle, że Google stale wzmacnia wyszukiwanie lokalne i widzi potencjał reklamowy w masie małych i średnich przedsiębiorstw działających na małych lokalnych rynkach. Małe formy powinny się cieszyć z tej drogi Google, gdyż często kilku nowych klientów miesięcznie to dla wielu biznesów lokalnych ogromna różnica, a wysiłki i koszty reklamowe niewielkie.

Więcej można przeczytać w pomocy Google

Post to Twitter

Google znajdzie klientów dla GAPów

wyszukiwarka specjalistów GoogleNiedawno pisałem o nowym wydaniu egzaminu GAP (Google Advertisement Professional).

Niedawno pojawiła się w wyszukiwarka specjalistów posiadających ten certyfikat oraz firm posiadających certyfikat Google Qualified Company, czyli firm, które spełniają pewne kryteria w stosunku do zarządzanych wydatków i ilości zatrudnionych specjalistów.

proff-search.jpg

W wyszukiwarce, osoba, która poszukuje specjalisty może go znaleźć według pewnych kryteriów. Np. oferowanych usług albo wielkości budżetu, którym się najczęściej zajmuje. Każdy specjalista, który będzie chciał znaleźć się w wyszukiwarce, będzie musiał określić jakich klientów poszukuje (małych z małymi budżetami, czy większych z większymi oraz jakie oferuje usługi, w jakich krajach i w jakich językach). Na tej podstawie jeśli ktoś będzie poszukiwał specjalisty za pomocą wyszukiwarki, będzie mógł znaleźć odpowiednią firmę, która zajmie się jego kampanią.

Jak znaleźć się w wyszukiwarce specjalistów?

Po pierwsze, musimy posiadać ważny certyfikat GAP i konto MCK (jedno bez drugiego nie działa) -

Po drugie, w profilu firmowych na koncie MCK musimy wyrazić zgodę na umieszczenie nas w wyszykiwarce

prof-zgoda.jpg

Po trzecie, musimy wypełnić profil firmy, gdzie będą dane, według których będziemy mogli zostać wyszukani w wyszukiwarce.

prof-profil-firmy.jpg

Po czwarte, czekamy na nowych klientów ;) To koniec procesu.

Wyszukiwarka działa na razie tylko w USA, ale to jak zwykle pierwszy krok i niedługo zapewne będzie także działać u nas. Certyfikat w tym momencie będzie czymś więcej niż tylko fajnym logiem. Będzie także przepustką do bazy nowych klientów, których podeśle Google ;)

więcej o wyszukiwarce specjalistów w pomocy GAP

Post to Twitter

7 kroków do mierzenia sukcesu za pomocą Google Analytics

Wiele osób prowadzących własny biznes nigdy tak naprawdę nie zastanawia się czego oczekuje po swojej witrynie internetowej. Zadając z zaskoczenia pytanie kilku moim klientom - “po co masz stronę internetową?”, po chwili zdziwienia, większość z nich odpowiadała: bo konkurencja ma, bo tak trzeba w tych czasach. Tylko niewielka część mogła odpowiedzieć cokolwiek więcej.

No właśnie, a przecież strona internetowa to coraz częściej pierwszy kontakt klienta z firmą. Kiedyś natknąłem się na badania przeprowadzone przez Jacob Nielsen Research Group, z których wynika, że:

  • 36% osób deklaruje, że nie będzie robić biznesu z firmą, która zawiodła oczekiwania danej osoby w Internecie
  • 20% osób deklaruje, że negatywne doświadczenia online związane z firmą zmotywowały ich do zrezygnowania ze współpracy z tą firmą

Dlatego też, warto się zastanowić się, zanim ją zbudujemy albo przynajmniej później, i zadać sobie kilka ważnych pytań:

  • W jakim celu mam stronę WWW?
  • Co chcę dzięki niej osiągnąć?
  • Czego oczekuję od odwiedzających moją stronę?

Jeśli już odpowiemy sobie na te pytania, potrzebujemy narzędzia, które pomoże nam badać czy nasze odpowiedzi (założenia dla strony) pokrywają się z tym, jak ją postrzegają odwiedzający naszą  stronę i jakie czynniki najbardziej wpływają na odchylenia od założeń. Narzędziem, które służy do analizy opisanej powyżej może być każde rozbudowane narzędzie analityczne. Ja używam Google Analytics, bo jest dość przejrzyste, ma wiele opcji i jest darmowe. Jest to jedno z najlepszych narzędzi na rynku. Wiele systemów tego typu z tą samą lub podobną ilością opcji kosztują bardzo dużo. Co ciekawe większość z tych opcji nigdy nie będzie wykorzystana, a nadmiar informacji jest także często utrudnienem w interpretacji danych. Więc z mojego punktu widzenia GA jest najlepszym wyborem. Jednym ograniczeniem jest fakt, że Google Analytics jest darmowe tylko do 5 mln odsłon miesięcznie! Ile witryn w Polsce przekracza tą liczbę? ;) A ograniczenie przestaje obowiązywać jeśli korzystamy również z programu Google AdWords.

No ale wracając do strony WWW i jej odwiedzających.

Skoro już określimy cele i założenia dla naszej strony. Należy określić miary, które te założenia opiszą. Znaczenie lepiej jest określić miary z góry, niż dorabiać teorię do rzeczywistości. Dzięki temu mamy jasną odpowiedź co się dzieje na kazdym etapie ścieżki klienta do osiągnięcia założonego przez nas celu. Mierzenie i interpretowania wskaźników analitycznych przez pryzmat wcześniej dodanego kontekstu jest głównym czynnikiem zrozumienia co się dzieje z odwiedzającymi, dlaczego zamawiają produkt lub nie, gdzie włożyć wysiłek, aby zlikwidować “wąskie gardła” na ścieżce zakupowej itp.

Według szefa Sitelogic, należy przestać traktować wszystkich odwiedzających jak stado krów, zakładając, że wszyscy robią podobnie - Wchodzą przez stronę główną, a później głębiej w uporządkowany sposób. Ruch na naszej stronie składa się tak naprawdę z segmentów. Jeśli zrozumiemy te segmenty, dowiemy się kto tak naprawdę odwiedza naszą stronę, dlaczego przychodzą i dlaczego robią lun nie, to co byśmy sobie życzyli.

Poniżej zamieszcza 7 kroków do mierzenia sukcesu na stronie WWW.

1. Rozpocznij segmentację

Różnie odwiedzający szukają na Twoje stronie zupełnie róznych informacji. Musimy zatem ich segmentować. Jeśli tego dokonamy, zaczniemy rozmumieć czego oczekują. Jeśli odwiedzający wejdzie na nasza stronę i nie znajdzie dokładnie informacji, których szuka w kilka sekund, najprawdopodobniej opuści stronę

2. Segmentuj według pozyskania

W jaki sposób pozyskałeś danych klientów? Czy poprzez email, AdWords, baner? Każde ze źródeł daje nam odwiedzających o różnej charakterysytyce. Jedni zostają dłużej ma stronie, inni więcej kupują lun przeglądają więcej podstron naszej witryny. Czy wiemy dokładnie w jaki kanał inwestować aby pozyskać więcej rentowych klientów?

3. Segmentuj według wskaźnika odrzuceń

To jeden z najwazniejsych wskaźników w Google Analytics. Z reguły zawsze pewien typ odwiedzających ma bardzo wysoki wksaźnik odrzuceń. Są to Ci, którzy szukają konkretnego słowa lub frazy na naszej stronie, jeśli jej nie znajdą, odchodzą. Obecnie łatwo jest segmentować odwiedzających naszą witrynę, prawie w każdym możliwym wymiarze (opcja segmentów). Dzięki temu możemy znaleźć nawet najmniejsze problemy na naszej stronie.

4. Segmentuj według treści

Jakie treści są najczęściej czytane? Zapewne u Ciebie też działa zasada Pareto - 20 % Twojej treści czyta 80% odwiedzających Twoją stronę. Za pomocą jakiej streści najczęściej weszli na Twoją stronę? Jaka treści powoduje najwięcej konwersji? To ważne pytania i jeszcze ważniejsze odpowiedzi, na podstawie których możemy budować jeszcze lepszą treść.

5. Segmentuj według  zachowania

Jacy odwiedzający zostają dłużej na naszej stronie, a którzy krócej. Jak wiele podstron odwiedzają. Według szefa sitelogic, osoby, które wpisują w wyszkiwanej frazie słowo rodzina, zostają na pewnych stronach dwa razy dłużej, wskaźnik konwersji także się podwaja. Takie obserwacje mogą prowadzić do zmiany całej strategii produktu lub nawet firmy.

6. Analiza

Dodawajmy kontekst do miar, wyraźnie definiujmy segmenty użytkowników i porównujmy ich zachowania

7. Działanie

Zamiast chcieć osiągnąć wyniki za pomocą strony, po prostu trzeba zacząć działać. Jednak zaraz po analizie ;)

Post to Twitter

All rights reserved by MarketingLAB Adwords Blog
Aktualności RSS Komentarze RSS Log in